Na grzyby by…

Trochę prywaty. Mój Mazur przynosi do domu ryby – ci śledzący Lu is a foodie na fb mogą pamiętać mój niedawny radosny wpis o sandaczu, którego fotografowałam aparatem bez karty. W odpowiednich czasach Mazur zbiera także grzyby. I to ile! Jego Mama opowiadała mi kiedyś, że Mazur będąc małym dzieckiem „pełnym niespożytej energii” uspokajał się…